poniedziałek, 21 marca 2016

Zadbana mama!

Pół żartem, pół serio chcę wam przedstawić kilka kroków by być zadbaną mamą:

1. Czyste włosy - niby takie proste, baa oczywiste... jednak odp. sobie sama droga mamo, ile razy wyszłaś z nieumytą głową? Tłumaczyłaś sobie, że zepniesz włosy w kucyk i nie będzie widać...

2. Farbowanie - 10 cm odrost - można to wytłumaczyć ombre, tak zgadza się - jednak czy zawsze to jest ombre?!

3. Posiadanie szczotki do włosów jest hot - rozczochrane włosy... ni ładu, ni składu spięte w kucyk, albo artystyczny kok na głowie... nie zawsze to wygląda super...

4. Makeup - Pomaluj się z rana! Oczywiście nikt nie każe Ci nakładać tony tapety... jednak delikatny fluid, policzki - to tylko kilka maźnięć pędzlem. Do tego podkreśl rzęsy i efekt "sexy mamy" gwarantowany.

5. Manicure -  zadbane paznokcie to Nasza wizytówka. Starajcie się malować je jak najczęściej, nawet jeśli ma to być tylko odżywka. Dla leniwych i lubiących kolory, mogę polecić hybrydę. Dobrze wykonana utrzymuje się nawet do miesiąca. Ja ze względu na odrost, wykonuję co 3 tyg.

6. Ogólny look - koniec z za dużymi bluzami, sweterkami i starymi dresami... sentymenty na bok. Postaraj się ubierać tak, by wyglądać dobrze niezależnie od okazji. Szpilki - przypominam, że istnieje taki rodzaj butów! A jak podkreślają sylwetkę...

7. Dieta - nie każę Ci się od razu odchudzać... jednak zdrowie odżywianie i odpowiedni dobór codziennej diety, poprawi Ci samopoczucie, jak i wygląd.

8. Ćwicz - Pewnie mnie zapytasz kiedy? - zrób obiad na 2 dni, nie będziesz musiała codziennie stać przy garach. Odkurzenie i pościeranie kurzy, też nie trwa wieczność... Jeżeli nie masz super męża i babci pod ręką, by wybrać się na siłownię, to ćwicz w domu. Znowu mnie zapytasz jak? z dzieckiem? A no tak, przy starszym dziecku, może to okazać się  fajną zabawą... młodsze włóż do bujaka... albo wcześniej połóż spać. Po pracy nie masz siły? To jest już tylko wymówka... Bo masz siłę biegać i ogarniać dom... Masz siłę gotować obiad... albo leżysz na kanapie, oglądasz telewizor i podziwiasz inne szczupłe kobiety...

9. Zapach - Unoszący się zapach perfum... (a nie np. kupki, którą dopiero przewijałaś...)


Mam nadzieję, że wspólnie zmienimy stereotyp. Z zaniedbanych Mam, będziemy zadbanymi Mamusiami!!




czwartek, 17 marca 2016

Puszyste i pyszne racuchy! (bez drożdży)

Uwielbiam racuchy! Są wspomnieniem mojego dzieciństwa. Uwielbiałam przychodzić do mojej Babci M., gdy mi je serwowała :) Później "zestarzałam się" i zapomniałam o nich, aż do momentu, gdy w moim życiu pojawił się Kuba - Nasz TADEK-NIEJADEK.
Dla Niego jedzenie mogło by nie istnieć... Gdy powie, że coś smakuje i poprosi o dokładkę, to jestem w siódmym niebie... i tak pewnego razu, zaraziłam Go moją starą miłością...

Racuchy sprawdzają się zawsze! Na śniadanie, podwieczorek, obiad, kolację, czy też deser.
Zawsze smakują i znikają w mgnieniu oka. (Bynajmniej tak jest u Nas!) Przygotowanie ich zajmuje chwilkę, a dodatkowo myślę, że każda z Was ma wszystkie składniki zawsze w domu.

SKŁADNIKI:

  • 1 jajko
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka mleka
  • 1 duże jabłko
  • cukier puder/ dżem/ nutella 
  • oliwa z oliwek - do smażenia

PRZYGOTOWANIE:
Jabłko obieramy i ścieramy na tarce.
Do miski wbijamy jajko, cukier i ubijamy, aż powstanie gładka i puszysta masa.
Kolejno, delikatnie mieszając dodajemy mleko oraz mąkę, wymieszaną z proszkiem do pieczenia.
Łączymy wszystkie składniki, po czym na rozgrzaną patelnię, nakładamy łyżką porcję ciasta.
Smażymy racuchy, na wolnym ogniu z obu stron, aż do zarumienienia.
Usmażone przekładamy przez ręcznik papierowy, aby odsączyć je z tłuszczu.
A później (najprzyjemniejsze) podajemy pyszne racuchy, w wybranym przez Nas wydaniu.

poniedziałek, 14 marca 2016

Moje dziecko porwali kosmici! Heloł oddajcie mi Je! - Niegrzeczne dziecko w domu.

Mój syn od jakiegoś czasu stał się nieposłuszny. Nie słucha mnie, ani nikogo innego. Awanturuje się. Na nic zdają się prośby, kary,  a nawet groźby - tak wiem, nie powinno ich być, ale co zrobić gdy nic innego nie działa?!

Na samym początku nie widziałam winy w sobie i PT. Widziałam tylko rozwrzeszczane i nieposłuszne dziecko. Dodatkowo komentarze dziadków i siostry; "Sama sobie Go tak rozpuściłaś - to teraz tak masz"

Pewnego popołudnia, po kolejnej "akcji krzyk" usiadłam z PT i zaczęliśmy rozmawiać. Długa była ta rozmowa... oj długa! Zaczęliśmy dostrzegać swoje błędy! Tak, przyznaję się NASZE BŁĘDY!

Po pierwsze postanowiliśmy ustalić pewne zasady:
1. Nie krzyczymy
Wszystko przecież da się rozwiązać rozmową! Po co krzyki? - tylko, co najwyżej  krtań można sobie zedrzeć.

2. Wspólnie sprzątamy
Tak! Zawsze Ja to robiłam. Teraz robimy to razem. Tato odkurza, mama myje podłogi i ściera kurze, a Kubuś ogarnia u siebie. - Każdy ma obowiązki i Nasz Syn też!!

3. STOP przekleństwom 
Nie raz brzydkie słowo usłyszał gdzieś... niby przypadkiem, słuchając rozmów u taty w warsztacie...
(zgroza ten Tatusiowy warsztat!)

4. STOP groźbą
Jak nic nie skutkowało, nieraz powiedziałam, że nie kupię kolejnego lego... i co? Nicoo -guzik! Gadaj sobie dalej Mamoo..

Po drugie i najważniejsze to konsekwencja i wytrwałość!!
Na samym początku jest to trudne! Ciężko zmienić swoje nawyki! Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jako rodzice popełniamy błędy! - Wiem, to nie jest proste! Jednak wystarczy chcieć, a później wszystko się poukłada...