poniedziałek, 14 marca 2016

Moje dziecko porwali kosmici! Heloł oddajcie mi Je! - Niegrzeczne dziecko w domu.

Mój syn od jakiegoś czasu stał się nieposłuszny. Nie słucha mnie, ani nikogo innego. Awanturuje się. Na nic zdają się prośby, kary,  a nawet groźby - tak wiem, nie powinno ich być, ale co zrobić gdy nic innego nie działa?!

Na samym początku nie widziałam winy w sobie i PT. Widziałam tylko rozwrzeszczane i nieposłuszne dziecko. Dodatkowo komentarze dziadków i siostry; "Sama sobie Go tak rozpuściłaś - to teraz tak masz"

Pewnego popołudnia, po kolejnej "akcji krzyk" usiadłam z PT i zaczęliśmy rozmawiać. Długa była ta rozmowa... oj długa! Zaczęliśmy dostrzegać swoje błędy! Tak, przyznaję się NASZE BŁĘDY!

Po pierwsze postanowiliśmy ustalić pewne zasady:
1. Nie krzyczymy
Wszystko przecież da się rozwiązać rozmową! Po co krzyki? - tylko, co najwyżej  krtań można sobie zedrzeć.

2. Wspólnie sprzątamy
Tak! Zawsze Ja to robiłam. Teraz robimy to razem. Tato odkurza, mama myje podłogi i ściera kurze, a Kubuś ogarnia u siebie. - Każdy ma obowiązki i Nasz Syn też!!

3. STOP przekleństwom 
Nie raz brzydkie słowo usłyszał gdzieś... niby przypadkiem, słuchając rozmów u taty w warsztacie...
(zgroza ten Tatusiowy warsztat!)

4. STOP groźbą
Jak nic nie skutkowało, nieraz powiedziałam, że nie kupię kolejnego lego... i co? Nicoo -guzik! Gadaj sobie dalej Mamoo..

Po drugie i najważniejsze to konsekwencja i wytrwałość!!
Na samym początku jest to trudne! Ciężko zmienić swoje nawyki! Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jako rodzice popełniamy błędy! - Wiem, to nie jest proste! Jednak wystarczy chcieć, a później wszystko się poukłada...

23 komentarze:

  1. Extra zdjęcie - syn Nasz mówi że extra ludziki.
    A ja do wpisu muszę przyznać, że masz rację. Mało który rodzic przyznaje się do błędu

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł the Best HAHAHA
    Zdjęcie rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie krzyczeć! To najgorsze...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobre podejści, krzykiem i tak nic się nie zdziała. Cierpliwość i tłumaczenie trwa dłużej ale w konsekwencji przynosi rezultaty

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama swojego dziecka nie posiadam, ale patrząc na znajomych mi rodziców... Podziwiam każdego, który jako tako daje radę. Wychowanie to jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie. ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze wszystkich Twoich punktów nam z całą pewnością wychodzi spokojna rozmowa,pomoc sobie wzajemnie, spokojne tłumaczenie choć bywa trudno oj trudno. Można zebrać troszkę tych postanowień a co mam rozpieszczone dzieci to mam. No cóż taka nieidelana mamuska ze mnie ale trzymam za Ciebie kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U Nas od jakiegoś czasu, też rozmowa. Przed nami jeszcze dużo pracy.. w końcu macierzyństwo to najbardziej odpowiedzialna praca w życiu..

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zasady. Ja też staram się nie krzyczeć, ale modyfikacja tembru głosu jest istotna według mnie bardzo. Jak jest ku temu powód staram się używać ostrego tonu i to pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Nas nawet to nie pomagało..
      Cierpliwość i konsekwencja...

      Usuń
  9. Kurcze, szkoda że z naszym jeszcze się nie da tak usiąść i na spokojnie pogadać. Ale zasady bardzo trafione - i mamy w planach podobnymi kierować się w przyszłości (a jak będzie w praktyce, czas zweryfikuje ;) )

    OdpowiedzUsuń
  10. Zasady super, trzymam kciuki aby się udało je w pełni wprowadzić! Też mamy małego nerwa w domu i walczymy o to aby było dobrze wreszcie.

    OdpowiedzUsuń
  11. To za Was też 3 mam kciuki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Najważniejsze dostrzec błędy. Kto ich nie popełnia... Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja przewaznie krzycze, ale tylko wtedy, kiedy juz nie wiem jak sobie z lobuziakami poradzic. Wtedy serce mi sie kraja, bo chlopcy nie powtarzali mi, ze nie lubia jak podnosze glos. Rozmowa tak, ale wtedy kiedy dziecko sie uspokoi...

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie wytrwałości i konsekwencji życzę.
    Sami się ciągle uczymy, że nie jesteśmy sami. Że nasze podniesione głosy słysz mały człowiek. Pracujemy nad tym, ale zdarza nam się zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  15. zasady w życiu malucha sa ogromnie wazne, ale tempo życia, ciągła gonitwa, praca często sprawiają, że zapominamy o nich... ach, to macierzyństwo, najtrudniejsza rola życia;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja cały czas pracuję nad szantażem, bo u nas nic innego nie skutkuje. Jeśli normalnie rozmawiam z córką i coś jej tłumacze, to zwykle zaczyna ze mną dyskutować... Jedynym ucięciem dyskusji okazuje się mały szantaż np. "Melciu, jeśli czegoś tam nie przestaniesz, to nie będzie bajki na dobranoc." Wolałabym jednak potrafić sama załatwić sprawę, a nie uciekać się do takich rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak u Nas wyglądało.. niestety K. zaczął robić to co My. A to przestało robić się fajne... wytrwałości i konsekwencji życzę :)

      Usuń