środa, 20 stycznia 2016

Plaga dzieci w restauracji!!

(Tytuł miał być chwytliwy i mam nadzieję droga rodzicielko, że i Ciebie tu przygnało!)

Z dzieckiem w restauracji... dość drażliwy temat. Co osoba, to też inne zdanie... Są osoby co najchętniej, by pieluchy na stole zmieniały... dzieci po restauracji w samopas puszczały... są też takie, które do 21 roku dały by - zakaz wjazdu! W internecie i telewizji burza... burza mózgów! Jak więc znaleźć złoty środek?!

1. Wybierajmy miejsca przyjazne rodzinie
Dziecko będzie miało wydzielony kąt... będzie bawiło się "nowymi" zabawkami... Pozna nowych przyjaciół! A ty droga mamo napijesz się ciepłej kawy/herbaty i zjesz dobre ciacho!

2.Szanujmy "przestrzeń" innych ludzi
TAK! Jest to bardzo ważne! Jestem mamą, jestem tolerancyjna wobec dzieci.. jednak nie wyobrażam sobie aby mój pierworodny latał obcym ludziom przy talerzach... - Są pewne granice i nie przekraczajmy ich! Też czasami potrzebujemy wyjść z przyjaciółką/mężem i porozmawiać...a nie zajmować się cudzymi dziećmi!

3.Weźmy gadżety/zabawki dla swoich pociech
Będą się bawić/grać.. Po prostu będą zajmować się sobą..i Ty też! Będziesz miała czas na rozmowę z osobami, z którymi akurat jesteście...

4. Rozmowa
Niby takie oczywiste, ale zadajmy sobie pytanie: Czy rozmawiałyśmy z dziećmi co wypada, a co nie?!  Starajmy się przyzwyczajać dzieci do pewnych zachowań, poświęcać im początkowo czas w restauracji! One uczą się od Nas! Nie sztuką jest ignorowanie złego zachowania naszych pociech... sztuką jest wskazanie im właściwej drogi!

A Ty droga Mamoro, zabierasz swoje dziecko/dzieci do restauracji? Może masz jakieś inne rady i sprawdzone metody, by dzieci zachowywały się odpowiednio? Czekam na Wasze opinie.


32 komentarze:

  1. Ja z córką nie chodzę do restauracji. Uważam, że jest za mała i tytuł nie jest chwytliwy a prawdziwy! Jest za dużo dzieci w restauracjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę z Juniorem.. jednak szanuje Twoje zdanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zależy, jak kto do tego podchodzi. Bo jeśli mają mi się dzieci "pałętać" obok stolika, być nieupilnowane - to jestem na nie. Jeśli rodzic zna swoje dziecko i wie, że da radę - to czemu nie. Zależy od sytuacji, kontekstu, dziecka, rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  3. super blog, ciekawe posty, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kobietapo30 - każda z nas musi ocenić swoje dziecko indywidualnie. Ja jestem za.. - w końcu kiedyś musi być ten pierwszy raz..musimy poświęcić im czas.. uczą się od Nas zachowania..bądźmy dobrymi nauczycielami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zabieramy nasze dziewczynki. Nie mamy z tym problemu, początki bywały ciężkie.

      Usuń
  5. Generalnie nie chodzę do restauracji, więc raczej nie będę miała problemu z nie-zabieraniem dziecka do takowego miejsca. Osobiście uważam, że wszystko zależy od dziecka - niektóre naprawdę nie powinny być zabierane w takie miejsca, a inne zdecydowanie ładnie i grzecznie posiedzą lub pobawią się, nie przeszkadzając innym zbyt mocno.

    P.S. W pierwszym punkcie powinno być "Wybierajmy miejsca przyjazne RODZINOM", a nie "rodziną". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, to temat bardzo wrażliwy. Jedni się oburzą, drudzy poklepią po plecach. Tak to niestety jest...
    Ja faktycznie - jeśli udaję się gdzieś z dzieckiem to zwracam uwagę na to, czy jest ono dla nich przystosowane. Jeśli nie - to znak, że lokal nie jest na rodziny z dziećmi nastawiony. Wybieram inny - jest ich cała masa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się jest ich masa.. i każdy znajdzie coś dla siebie!

      Usuń
  7. Dzieci w restauracji.... hmmm raczej nie dziękuję.Jestem mamą 3 szkrabów i po pierwsze już w domu mam ich dość i zabieranie ich jeszcze do miejsca publicznego spotęguje moje zmęczenie i stres, sama pawie nic nie zjem bo będę musiała je ciągle uciszać, zajmować się nimi czy patrzeć na innych ludzi strzelających we mnie piorunującymi spojrzeniami... No chyba że to miejsce dla rodzin i dzieci to co innego, z dużym miejscem do zabaw :-) Bo przecież takie wyjście to ma być relaks dla całej rodziny

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to już jest, zależy, czy jesteś świeżo upieczoną mamą i rozumiesz pewne rzeczy, czy jesteś singlem, który przyszedł odpocząc i pogadać w spokoju itp.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko zależy od Naszych dzieci i od Nas.. i od tego, czego oczekujemy w danej chwili.. pozdrawiam Was i zapraszam ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje dziecko ma 2 latka i 5 miesiecy, ale przyznam, że jeszcze nigdy nie było ze mną w restauracji bo tak jak piszesz nie chce by przeszkadzało innym i latało koło talerzy. Moja córka jest ruchliwym dzieckiem wszystko ja interesuje i jak na razie wolę trzymać ja z dala od restauracji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieci w restauracji mi nie przeszkadzają ponieważ sama je mam ale rozumiem tez stanowisko osób, które chcą wyjść do knajpki i pobyć sami bez szkrabów dookoła

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie chowam moich dzieci pod spódnicą do pełnoletniości i zdarza nam się iść z nimi do restauracji. Z reguły są to miejsca przystosowane dla rodzin ze szkrabami. Szanujemy przestrzeń i prywatność całej reszty gości i nasze dzieci chyba nigdy nie przegięły;)) Rozumiem chęć ciszy i delektowania się bez dzieci w tle jedzonkiem i rozumiem chęć niepatrzenia i niesłyszenia maluchów ale nie rozumiem tej całej burzy, chyba trochę przesadzonej

    OdpowiedzUsuń
  13. Zolicha Rut - fajne podsumowanie całej owej sytuacji..

    OdpowiedzUsuń
  14. My chodzimy, ale głównie do kawiarni, i nie tylko tych przyjaznych dzieciom, a raczej- głównie do tych "nieprzyjaznych" :) Nie widzę w tym nic złego, aby od 3latki zaczynać wymagać odpowiedniego zachowania. Oczywiście, nie mam na myśli tego, że usiedzi przy stoliku godzinę. Kiedy sobie chodzi, rozgląda się, szanuję prawo innych ludzi do spędzenia czasu poza domem, bez mojego dziecka u nogi, albo "w filiżance kawy", także uczulam na to Małą, żeby za bardzo się nie integrowała :) Osobiście, kiedy wychodzimy z mężem sami, inne dzieci mi nie przeszkadzają- byleby nie robiły "trzody" :) Myślę także, że warto pamiętać, że i One kiedyś tego obycia muszą się nauczyć, więc kiedy? W wieku lat 15?

    OdpowiedzUsuń
  15. My również chodzimy! Dzieci nam nie wadzą!!!! Jednak faktycznie nie spotkalismy się z latającymi po całych kawiarniach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję dziewczyny za opinię - każda dla mnie jest bardzo istotna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. My chodzimy z córka, i do restauracji i kawiarni. Oczywiście najlepsze są takie z kącikiem zabaw, krzesełkiem do karmienia. Można wtedy spokojnie zjeść, wypić kawę, poplotkować ;) Jeśli jednak nie ma tych atrakcji, dbam o to aby moje dziecko nie było problemem dla innych. Nie biegało, krzyczało, piszczało, płakało w niebogłosy przez pięć minut. Wyjście w takie miejsce na się wiązać z odpoczynkiem. Może stolik obok nas siedzą młodzi rodzice, którzy pierwszy raz od miesięcy wyszli z domu bez dziecka, i ostatnie o czym marzą podczas obiadu to inny krzyczący, piszczący i płaczący maluch? :P :P

    OdpowiedzUsuń
  18. My tak mieliśmy z mężem.. po porodzie..1 randka.. romantyzm w powietrzu..i nagle młode małżeństwo i dzieciątko, które gada guuu itd. Cała godzinkę.. nasze oczy z zachwytem spoglądały.. I myśleliśmy kiedy Nasz tak będzie robił! ? Nie zmienia to faktu, że dalej z uśmiechem na twarzy wspominamy randkę..

    OdpowiedzUsuń
  19. Chodzimy i bywamy, tym samym ucząc jak się zachowywać, uważam że jest to nieodzwony element wychowania w naszych czasach, gdzie restauracje, kwairnie są praktycznie na każdym kroku. Szukamy zawsze lokalu, w ktorym jest kącik do zabawy albo w torebce mam zawsze małe opakowanie kredek w razie "w".

    OdpowiedzUsuń
  20. My z naszą roczną córeczką chodzimy do knajpek często. Ale zawsze wybieramy takie z kącikiem zabaw dla dziecka, gdzie mała jest po prostu fajnie zajęta, bawi się i nie przeszkadza innym. A takie restauracje, które do dzieci nie są dostosowane, to dla mnie znak, że tam mają przebywać dorośli i do takich z córką nie chodzimy, bo nie chcę męczyć siebie, jej i oczywiście innych.

    OdpowiedzUsuń
  21. to wszystko prawda ;) fajnie jakby rodzice sie do tego stosowali :)

    OdpowiedzUsuń
  22. My jednak wolimy chodzić tylko we dwoje - bo Młody należy do tych niespokojnych duchów, które długo w jednym miejscu nie posiedzą i najchętniej zajrzałby do garów nawet kucharkom na zapleczu. Nie chcemy siebie i innych gości denerwować. Oczywiście czasami go ze sobą zabieramy - ale głównie wtedy, kiedy nie planujemy dłuższego "posiedzenia", a on jest już na tyle zmęczony, że nie ma siły biegać między stolikami.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mu zabieramy nasze dzieci! Bawimy się rewelacyjnie, ale dobrze to odpisałaś-szanujmy przestrzeń innych

    OdpowiedzUsuń
  24. My zabraliśmy pierwszy raz Jaśka jak miał już chyba prawie dwa latka i jeszcze siedział w krzesełku dla dzieci.Jadł sam, jakoś wytrzymał, nabrudził troszkę, ale pozbierałam i tyle. Teraz zabieramy go wszędzie i często sama z nim idę i nie ma problemu.
    Jeśli nie można zabierać dzieci ze sobą to jak mają się nauczyć. Ja zabieram młodego ze sobą do Kościoła i często broi, nie chce siedzieć. Jednak musi się nauczyć tych zachowań. A bratowa M nie zabiera wcale chodź jedno ma 5 a jedno 4 latka. Chodzą na zmianę do Kościoła, byleby bez dzieci. To moim zdaniem jest bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja 3córa zbiera na razie szlify na "salonach" jak są jakieś duże rodzinne imprezy w restauracjach.
    Dzięki temu obserwuję jej zachowania, jak i czy lokal jest przystosowany do dzieci. To ma być przyjemność celebrowania posiłku a nie chciałabym innym tez w tym przeszkadzać. Moja córa jest za żywiołowa. Restauracja placem zabaw i z dodatkową opieką - super. w innym przypadku można się umęczyć bo dzieci rzadko wysiedzą na miejscu.
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miała jeszcze okazji pójść z moim dzieckiem do restauracji. Może do tego nie dążę, bo nie wydaje mi się to wygodnym rozwiązaniem. Ale na pewno przyjdzie taki czas. Proponuję jeszcze dla dziecka wziąć jakieś jedzenie, jeśli z menu restauracji nie będzie mogło nic zjeść. Moja córa to nie dałaby nam spokojnie zjeść jakby sama nie jadła :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetnie napisane! Jestem jak najbardziej za, sama rownież chodzę z dziećmi do restauracji bo jak inaczej nauczyć ich kultury w takich miejscach? Praktyka i przykład rodziców to chyba właściwa droga. Pozdrawiam Twórcza Mama

    OdpowiedzUsuń